Ukazuje się od 1946 w Krakowie, a następnie w Warszawie jako PRZEGLĄD ARTYSTYCZNY, od 1974 SZTUKA, Rok (59) XXXI | Wydanie internetowe Rok (6) SZTUKA 2025

Jedna postawa, różne drogi: antykonformizm oraz bunt Gombrowicza i Dubuffeta

3 lut, 2026Felieton

Jean Dubuffet, fot. Paolo Monti, 1960

Gombrowicz i Dubuffet. Byli to przyjaciele, fenomenalni artyści, myśliciele, ale przede wszystkim nonkonformiści, którzy buntowali się przeciwko aktualnym nurtom, stylom poddanym kulturze i dyskursowi okalającemu sztukę oraz szeroko pojętą twórczość. Jednakże bliskimi sobie osobami stali się około półtora roku przed śmiercią pisarza, o czym świadczy właśnie ta korespondencja. Pomimo tego, swoją twórczość, poglądy na sztukę, kulturę, jak i sam akt kreacji darzyli sympatią już wcześniej, co właśnie zaowocowało wymianą listów, a w końcu spotkaniem w miasteczku Vence w południowej Francji, gdzie obaj Panowie mieli rezydencje.

Co ciekawe, do tej pory działa tam instytucja poświęcona Polakowi. Tematy podejmowane w ich sztuce, mimo jej różnych form i materii, w której się realizowała, były dość zbieżne, niemniej wynikały one z zupełnie innych wierzeń i rozumowań. Z innej percepcji i definicji, co Gombrowicz pięknie zredukował do różnicy ich charakterów, bądź, jak to ujął, dusz, z których jedna chce unicestwić wszelkie reguły i zasady, a druga stara się ich używać przeciwko nim samym, ze świadomością absurdu takiego działania.

Wyszła z tego ciekawa, zabawna czasami, dość grubiańska korespondencja, ale przede wszystkim świetna polemika. Zapoznałem się z nią dzięki odwiedzinom Fundacji Dubuffeta, podczas których miałem przyjemność oglądać wystawę proponującą dialog między jego twórczością, postrzeganiem ciała a twórczością i ujęciem cielesności Niki de Saint Phalle. Dwójka artystów stara się uciec spod jarzma estetycznych i wizualnych reżimów, a sam termin „Art Brut” ma oznaczać sztukę, która właśnie spod takiego jarzma jest całkowicie wyzwolona. Co ciekawe, korespondencja została również przetłumaczona na język polski przez Wydawnictwo Literackie. Jest to o tyle interesujące, że przynajmniej moim zdaniem pisarz jest nieco bardziej doceniany we Francji aniżeli w Polsce.

Francuski artysta zgadza się z „gombrowiczowską” myślą, że nasza „forma” jest w całości kreowana przez społeczeństwo oraz przez jego normatywność i język. Oboje dochodzą do konkluzji, że sam niezależny, czysty podmiot nie istnieje. Niemniej pisarz idzie jeszcze dalej, krytykując sztukę i stwierdzając, że jest ona ubocznym, choć niekoniecznie czysto negatywnym, wytworem społeczeństwa. Podkreśla tu on malarstwo, redukując je, jak i sztukę, do konformistycznego nihilizmu, uważając, że obraz nie jest w stanie przekazywać nic autentycznego, ponieważ podlega wpływowi całej historii cywilizacji i jej norm na kreację czegoś takiego. Jest to bardzo materialistyczne, marksistowskie podejście do sztuki, które w mojej opinii zabija ją, jak i jej interpretację oraz możliwe rozumienia, szczególnie w odniesieniu do sztuki współczesnej. Tutaj właśnie dochodzimy do ciekawej dychotomii, albowiem ten punkt jest punktem spornym, jak i punktem wspólnym u obu panów. Z tym że Gombrowicz krytykuje wszelaką sztukę, negując zarazem możliwość jej indywidualnego istnienia, redukując ją do tworu prezentującego, oddającego i niejako przez to imitującego sferę socjalną. Jej stałą metaforą jest papieros. Widać tu też rys platonizmu oraz mimetyczny stosunek sztuki do rzeczywistości, który opisywał Platon. Z tym że u polskiego pisarza cała „sztuczna” rzeczywistość jest bezpośrednio społeczna.

Sztuka powinna być zatem skreślona, gdyż nie istnieje ona sama z siebie. Nie może. Nie ma prawa. Stąd powinna zostać oceniona i zdefiniowana na nowo. Szczególnie malarstwo. Dubuffet się z tym zgadza, jednakże nie skreśla on sztuki jako takiej, nie skreśla on tego, czym ona może być dla pojedynczej jednostki, jednocześnie nie skreślając możliwości buntu artystów i ich kreacji wobec normatywności i kultury popularnej, wobec obiektywnych dyskursów implikujących style i ich ramy. Właśnie taka ma być sztuka brutowa, wymykająca się wszelkim ramom, począwszy od społecznych, racjonalnych, a skończywszy na tych edukacyjnych i akademickich. Jest ona kreowana dla samego aktu albo samego indywiduum, które ją tworzy. W tym sensie jest czysta.

Oczywiście, że jest uzależniona od społeczeństwa w tym sensie, że była przez nie skreślona, a wyemancypowana została dopiero w drugiej połowie dwudziestego wieku. Jedynym wpływem jest tu alienacja. Jednak co oznacza stwierdzenie, że coś jest nienormalne, a coś jest takie, jak powinno być? Co jest normalne? Jest to rys francuskiej krytyki epistemologicznej, zastanawiającej się nad źródłem normatywności i racjonalności. Krytyka ta wskazuje, w dużym uproszczeniu, że relacje władzy, kreując społeczeństwo, kreują zarazem jego normatywność, wyznaczają możliwe pola dyskursu, wskazują, co można, co należy myśleć i jak się zachowywać. Nie inaczej jest z kulturą, która jest rzeczą stricte obiektywną i socjalną.

Dubuffet, zainspirowany właśnie przez akademicki francuski dyskurs, przyznaje wpływ kultury na twórczość i naszą egzystencję, niemniej jednocześnie wprowadza pojęcie „chimery”, mające oznaczać coś na granicy wyobraźni i urojenia, stwierdzając, że w tym właśnie, przede wszystkim, objawia się nasze subiektywne podejście do świata. Tutaj też widać, dlaczego sztuka brut jest tak czysta: jest ona niczym innym jak nieodpartą, niezmąconą sferą subiektywną jednostki. Jednakże zdaniem rzeźbiarza nawet owe urojenie, owe wyobrażenie może być uznane za rzecz wykreowaną społecznie, jeżeli jest już dość osadzone i zadomowione w intersubiektywnej, społecznej bańce. Gombrowicz, mówiąc, że nawet urojenie czy wyobraźnia nie mogą być subiektywne, mija się z Dubuffetem, przy okazji mniej lub bardziej ironicznie go obrażając, wytykając mu w liście z listopada 1968 roku, że jest pełen szaleństwa i anarchistycznego, niespełnialnego marzenia. Wedle twórcy terminu „Art Brut” ta sfera urojeń, fantazmów i wyobrażeń należy do autentyczności i spontaniczności, a te rzeczy dla Polaka wydawały się niemożliwe do osiągnięcia, ponieważ każdy człowiek jest już z góry zdeformowany społecznie i kulturowo. Co więcej, pisarz na kolejnej stronie zarzuca mu złą wiarę i kłamstwo, które wynikają z tego, że ten pierwszy jest malarzem — jego artystyczną domeną w oczach autora „Ferdydurki” jest oszustwo i mimesis.

To jest fundamentalna kość niezgody, niemniej kość, która nie jest w stanie zatrzeć autentycznego podziwu, zrozumienia i przyjacielskiej woli obu artystów. Pisarz w literaturze również uciekał od norm, dokładnie tak, jak robił to francuski malarz w malarstwie czy rzeźbie — w czym należy się doszukiwać wzajemnej adoracji także w wymiarze artystycznym. Wcześniej zauważyłem, że podejście dramatopisarza jest bardzo materialistyczne, a w liście z 13 maja 1968 roku pisze on Dubuffetowi wprost, że jego sztuka jest dla niego materialistyczna, ponieważ jest on prędzej eksploratorem przestrzeni i tego, co zmysłowe, aniżeli malarzem. Mimo że kolejnym punktem niezgody jest fakt, że malarz uznawał wyższość języka obrazkowego względem języka, którego wymiar preferował Gombrowicz, jest to dość naturalne rozróżnienie, biorąc pod uwagę ich główne dziedziny. Dla niego piękno również zależne jest od swojej materii, struktury empirycznej, jak i wartości opartej na rzadkości danego przedmiotu, co pokazuje na przykładzie malarstwa i biżuterii. Usuwa on całkowicie pierwiastek ludzki, egzystencjalny i niejako duchowy, jednocześnie nie zwracając uwagi na to, że sztuka, szczególnie od początku dwudziestego wieku, przestała przejmować się pojęciem piękna jako takim. Stawia sobie ona zupełnie inne cele, takie jak afektywność, zmuszanie do konfrontacji i refleksji, która jest następstwem jakiegoś zaskoczenia czymś ze swej natury innym. Uważa on, że gdyby nie uwarunkowana historycznie i kulturowo otoczka, malarstwo by nie przetrwało. Jest ona sztuczna, implikując fakt, że jest ono również sztuczne. Dubuffet natomiast twierdzi, że taka otoczka, implikująca fakt istnienia tendencji do zafascynowania się partykularnym obrazem, istnieje na przykład w przypadku Rembrandta, gdyż praktycznie każdy słyszał to nazwisko.

Nie każdy natomiast zna Alais Corbaz, która prawdopodobnie w ujęciu Gombrowicza byłaby rozpatrywana jako nihilistka odrzucająca wszelkie wartości. Polemika zawierająca większość, jak i najciekawszy motyw w całej korespondencji zawiera ponad połowę ich łącznej treści. Reszta to kurtuazja, ciekawe uwagi czy konwersacje dotyczące nadchodzących publikacji, jak i okazywanie sobie wzajemnego szacunku w kontekście intelektualnym — z uwagi na wiarę bądź absurdalną wiarę i przez to beznadziejną — w wolność i autentyczność, naturalność ekspresji i sztuki. Pierwsze dotyczy Dubuffeta, a drugie Gombrowicza. Jest to podejście z lekka cyniczne, a jak to powiedział Camus w swoich notatkach: “Wspólną pokusą wszystkich inteligentnych ludzi: cynizm”1.

___

1. Camus, Notatniki, PIW, Warszawa 2025, str. 83

Antek Markiewicz

Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Paryskiej Sorbonie. Obecnie studiuje literaturę współczesną i kreację krytyczną na Uniwersytecie Paris 8, gdzie stara się łączyć swoje, dość szerokie, pasje. Pisze prozę oraz teksty i felietony dotyczące sztuki, polityki, problemów społecznych czy architektury. Niemniej zawsze pozostaje zanurzony w filozofii, która stała się dla niego niejako, jakże potrzebnym, narzędziem krytycznym.

Aktualności

Antek Markiewicz

Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Paryskiej Sorbonie. Obecnie studiuje literaturę współczesną i kreację krytyczną na Uniwersytecie Paris 8, gdzie stara się łączyć swoje, dość szerokie, pasje. Pisze prozę oraz teksty i felietony dotyczące sztuki, polityki, problemów społecznych czy architektury. Niemniej zawsze pozostaje zanurzony w filozofii, która stała się dla niego niejako, jakże potrzebnym, narzędziem krytycznym.

Polecamy

Sztuka. Ilustrowany przewodnik

Są książki, które się czyta. Są też takie, które się nosi – jak relikwiarz, jak też takie przed którymi stajemy zaniemówieni – wielowielością, która próbuje zamknąć w całość wszech-i-wobec doświadczenia wizualne ludzkości między dwiema okładkami. Sztuka. Ilustrowany przewodnik należy do tej nadobnej trzeciej kategorii.

Sztuka w Czasach Niepewności: Refleksje Kamy Zboralskiej z Warszawskich Targów Sztuki

Kama Zboralska ocenia polski rynek sztuki jako znajdujący się w stałej „fazie rozwoju”. To stwierdzenie, choć optymistyczne, nabiera pełnego znaczenia w szerszym kontekście.

Nie ma końca sztuki. Rozmowa z Andą Rottenberg

Spotkanie z Andą Rottenberg rzadko kiedy jest wyłącznie wywiadem; staje się raczej okazją do wejścia w głąb myśli krytycznej, która nieustannie pulsuje.

Share This