Ukazuje się od 1946 w Krakowie, a następnie w Warszawie jako PRZEGLĄD ARTYSTYCZNY, od 1974 SZTUKA, Rok (56) XXVIII | Wydanie internetowe Rok (2) SZTUKA 2021

Lena Achtelik – Czy teraz jest tyle samo motyli co wtedy, gdy byliśmy dziećmi?

15 Kwi, 2021Aktualności

Lena Achtelik jest malarką, która w swej sztuce często sięga po zarówno romantyczne, jak i naturalistyczne wizje śmierci. Akcentuje jej warstwę symboliczną, zagadnienia materialności i duchowości, metamorfozy, odniesienia do narracji gabinetów osobliwości, rytuałów pogrzebowych, obecności i nieobecności. Widoczna jest silna inspiracja językiem, literaturą, sztuką dawną, sposobami kultywowania i przedstawiania śmierci na przestrzeni wieków.

Na wystawie w CSW Kronika artystka skupia się na symbolu motyla i jego odniesieniach do śmierci, narosłych w obliczu jej ostateczności, a widocznych w rytuałach i wyobrażeniach, analogiach i społecznych oddziaływaniach. Jest on jednym z archetypów dotyczących przede wszystkim stanów przejścia i procesów przemiany, które mogą rzucać światło na pewne wzorce zachowania.

Artystka, niczym dziecko łapiące motyle, chwyta sensy w przelocie, nawiązując do praktyki kuratorskiej Georgesa Didi-Hubermana i jego teorii „glimpses” (przebłyski, migawki). Powstała ekspozycja oparta jest na chwilowych wrażeniach odniesionych pod wpływem lektury trzech esejów Virginii Woolf: „Śmierć ćmy” – poświęconego walce między życiem i śmiercią, z którą Woolf zmagała się rozważając samobójstwo, „Motyle i owady we wrześniu” ze wspomnieniem łapania motyli, mnemonicznym obrazem minionego czasu, synonimem nostalgii oraz „Fala na Oxford Street” – z refleksją nad nietrwałością i chwilowością momentu istnienia.

W swych pracach rzeźbiarskich nawiązuje do procesu palingenezy, ciągłego odradzania życia, alchemicznego przechodzenia jednych substancji w inne, zmiany ich stanu poprzez konieczną destrukcję i rozkład materii. W wyniku wykorzystania przez Achtelik porcelany kostnej, będącej budulcem mineralnym i organicznym, prochy zwierząt stają się imitacją zarówno żywych organizmów, jak również ich szczątków. Pojęcie to odnosi się także do przestrzeni muzeum jako miejsca, w którym następuje realne lub symboliczne uśmiercanie i pozbawianie funkcji oraz przywracanie i petryfikacja w celu stworzenia kolekcji.

Postawione przez Virginię Woolf naiwne pytanie: „czy teraz jest tyle samo motyli co wtedy, gdy byliśmy dziećmi?”, to nie tylko refleksja nad przemijaniem i zmianą sposobu widzenia i postrzegania ciągłego obiegu materii w przyrodzie. Łapane w dzieciństwie motyle to pierwsze doświadczenie ulotności i nieuchwytności piękna, ale też pierwsze doświadczenie zadawania śmierci. Z drugiej strony można je interpretować dosłownie: w hrabstwie Suffolk w Wielkiej Brytanii pod koniec dziewiętnastego wieku wyginęło 42% gatunków tych owadów. Motyle jako pierwsze reagują, gdy w środowisku zachodzą niekorzystne zmiany. W konsekwencji obserwacja ich zachowania może stanowić dla nas wskazówkę i zapowiedź własnej zagłady.

Lena Achtelik (1989) – absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, dyplom z wyróżnieniem otrzymała w 2016 roku. Obecnie doktorantka na macierzystej uczelni. Stypendystka programu Erasmus+ w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii (Belgia, 2014/2015). Mieszka i pracuje w Katowicach. Zajmuje się malarstwem, książką artystyczną, tworzy obiekty. Głównym polem jej działań są zagadnienia związane z dziedziną tanatologii oraz obszarami pamięci kulturowej i historii symboli. Jej prace prezentowane były m.in. w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK w Krakowie, Galerii Bielskiej BWA, Rondzie Sztuki w Katowicach, BWA w Katowicach, Galerii Potencja w Krakowie, Galerii Sztuki Wozownia w Toruniu, BWA we Wrocławiu, Galerii Arsenał w Poznaniu oraz Pałacu Wallenberg-Pachalych we Wrocławiu.

Centrum Sztuki Współczesnej „Kronika” w Bytomiu
10.04 – 28.05.2021
kuratorka: Agata Cukierska
współpraca: Katarzyna Kalina

https://www.kronika.org.pl/wystawy/wystawy-bie%C5%BC%C4%85ce/item/1091-lena-achtelik-czy-teraz-jest-tyle-samo-motyli-co-wtedy-gdy-bylismy-dziecmi

Polecamy

Kochajmy się!

Włodzimierz Matuszewski
Pierwszy kwartał roku był momentem trudnym, przykrym dla nas, dla całej ludzkości, w izolacji, w strachu przed wirusem, przed karami za złamanie ograniczeń. W tym smutnym czasie chciałbym jednak wyrazić swoją radość z faktu drobnego, i w ogóle „mikro” wobec globalnych problemów, mianowicie – z porażki. Mikroporażka polegała na tym, że złożony przez nasz projekt filmu „mikrobudżetowego” (tak, tak – w tym zwykle dość kosztownym przemyśle filmowym istnieje też coś takiego!) – odpadł. No cóż, jest konkurencja i wiadomo, że jest dużo więcej projektów niż dotacji. Więc nie ma co robić tragedii. Nawet mikrotragedii. Tym bardziej, że załączona opinia natchnęła mnie optymizmem.

Wśród mchów i porostów

Sara Nowicka

Chyba wszyscy równie niecierpliwie każdego roku czekamy na wiosnę. Na wszechobecny nadmiar zieleni, wybuch pąków, zniewalający zapach świeżych kwiatów i bzyczenie pierwszych owadów, które już niedługo zacznie być nieznośne. Filmowi twórcy zmyślnie wykorzystują ten obezwładniający nasze zmysły szał uniesień. Natura w wiosennym rozkwicie lub letnim słońcu często jest tłem erotycznych historii, zapadających w pamięć i budzących zazdrość oglądających.

Czasem jestem łaski pełna, czasem całkiem pusta

Dzień kobiet. Dla mnie święto traumatyczne. Nie tylko dlatego, że kojarzy nam się z fatalnym ustrojem socjalistycznym, który paradoksalnie odsunął ludzkość od idei komunizmu na dziesiątki lat, jeśli nie na zawsze. To byłabym w stanie wybaczyć tak, jak wybaczam mojemu państwu, że nie musiałam płacić za edukację. Dzień kobiet natomiast zawsze wzbudzał mój niepokój, ponieważ brutalnie przypominał mi, jak bardzo odbiegam od ogólnie przyjętego, pożądanego modelu kobiecości.