Ukazuje się od 1946 w Krakowie, a następnie w Warszawie jako PRZEGLĄD ARTYSTYCZNY, od 1974 SZTUKA, Rok (56) XXVIII | Wydanie internetowe Rok (2) SZTUKA 2021

sztuka } Mikro zachwyty nowej generacji

Mikro zachwyty nowej generacji, czyli viva mała, drewniana zabawka

Karolina Sierszulska 13.7.2021

Ostatnio miałam okazję, po raz pierwszy od dłuższego czasu, odwiedzić niewielką wystawę młodych artystów w Krakowie. Po tylu miesiącach nieuczestniczenia w jakichkolwiek wydarzeniach kulturalnych, przyszłam tam z otwartym umysłem na nowe, dawno niewidziane. Właśnie wtedy przydarzyła się okazja, żeby poddać obserwacji zachowanie ludzi, ale przy tym także swoje. Jak reagują oni na sztukę i kulturę, na piękno i brzydotę, na to co jest im serwowane na obrazie czy fotografii. Wówczas przyszła do mnie myśl, którą już znałam ze swoich wcześniejszych rozważań, tylko tym razem, jakże trafnie, połączyła się ona z Nimi. Tymi, którzy, jak się okazało, najlepiej to ujęli. Mowa tutaj o ugrupowaniu Dada, słynnych XX-wiecznych Dadaistach. Skandalistach i prowokatorach, artystach i ludziach pełnych buntu. Miałam niedawno szansę dowiedzieć się o nich więcej, do tej pory wiedziałam jedynie o ich istnieniu. Nie wiedziałam przeciw czemu się buntowali, co robili, co tworzyli.

Ruch dadaistyczny zaczął rozwijać się w latach I wojny światowej, nie mniej jednak miejsce, w którym się kształtował było neutralne, a mianowicie był to Zurich w Szwajcarii. Jednak ruch ten nie ograniczał się tylko do tego miasta, kształtował się również w Paryżu, Berlinie oraz Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe, sama nazwa Dada i jej znaczenie nie jest proste do rozstrzygnięcia. Prawdopodobnie z języka francuskiego oznacza dziecięcą, drewnianą zabawkę, konika. Znaczyć również mogła słowo pochodzenia słowiańskiego – dada jako słowiańskie potakiwanie, podobnie jak zauważyć można to w języku rosyjskim. Do głównych przedstawicieli działających w Zurichu należeli Hans Arp, Hans Richter, Tristan Tzara, Sophie Taeuber, Marcel Janco, Viking Eggeling, Hannah Höch czy Kurt Schwitters.

Viking Eggeling, ilustracja do książki “Generalbass der Malerei”, 1918

W USA natomiast tworzyli m.in. Marcel Duchamp, Man Ray i Francis Picabia. Skupmy się jednak tutaj na grupie szwajcarskiej, która to w 1916 roku tworzy Kabaret Voltaire, pełniący funkcję klubu artystycznego. Nieprzypadkowo też w nazwie posługują się nazwiskiem filozofa, gdyż utożsamiali go i traktowali jako symbol niezależności, która była dla nich tak ważna. Tworzyli przeróżności, od wieczorów poetyckich i muzycznych, przez spotkania plastyczne, aż do organizacji wystaw o eklektycznym charakterze, na których prezentowali prace różnych artystów, np. Pabla Picassa, Giorgio de Chirico, Wassila Kandinskiego czy Oskara Kokoschki. Dadaiści buntowali się przeciw wojnie, ojczyźnie, przeciw moralności, religii i honorowi. Według nich wojna skompromitowała wszystkie te pojęcia.

Jeśli chodzi jednak o twórczość samych artystów, nie można w żaden sposób jej określić czy scharakteryzować, podobnie zresztą jak u późniejszych surrealistów, nie ma tam jednej, konkretnej zasady. Twórczość ta miała charakter eklektyczny, podobnie jak ich wspomniane wcześniej wystawy. Można jednak zauważyć pewne wpływy kubizmu czy malarstwa abstrakcyjnego.

Zatem co tak bardzo zachwyciło mnie w tym, co prezentowali i dlaczego to tak bardzo „zagrało” z moimi obserwacjami? Ich bunt, prowokacje i skandale. Dadaiści wszystko co tworzyli w Kabarecie Voltaire, szeroko reklamowali na łamach prasy w Zurichu. Zapraszano wszystkich, którzy mieli ochotę zażyć świeżej dawki kulturalnej rozrywki, zasmakować sztuki. Spokojna ludność złożona z mieszczan nie wiedziała jednak co ich czeka. Otóż artyści wprost kpili sobie z owej publiczności, która przychodziła na wystawę elegancko ubrana, poddająca się konwenansom, miała apetyt na trochę kultury i sztuki. A dadaistom właśnie o to chodziło, o prowokację, która była w pełni zamierzona, tak by rozdrażnić i ośmieszyć widzów, wyszydzić konwencje, zasady, konwenanse, eleganckie kostiumy. Chcieli, w sposób wówczas skandaliczny, wykryć te bezmyślne przyzwyczajenia ludzi, którzy czy to ze snobistycznych powodów, czy też dla zabicia czasu, czuli się w obowiązku korzystania z dobrodziejstw kultury. Jednak tak często jej nie rozumieli, bądź nawet nie wykazali krzty wysiłku, żeby zastanowić się nad tym, co serwuje im artysta.

Genialne! Dobitna forma sprzeciwu twórców wobec niezrozumienia, obojętności i zakłamania. NAS również to dotyczy, MY także mamy taki sam problem co XX-wieczni artyści, a raczej to z NAMI, jako widzami, jest problem. MY jako publiczność nie zmieniliśmy się wcale. Niestety skandale dadaistów nie dokonały przewrotu, jeśli chodzi o mentalność ludzi, którzy wciąż przychodząc na wystawy, w ogóle nie rozumieją jej treści, nie kontemplują dzieł, nie dywagują nad tym, co widzą. To wszystko dotknęło mnie podczas tej wystawy, gdy obserwowałam zwiedzających i widziałam jak obojętnie przechodzą obok zdjęć, nie zatrzymując się ani na moment, by pomyśleć chociaż nad najpowszechniejszym pytaniem „Co autor miał na myśli?”. Również u siebie zauważyłam taki brak konsekwencji, wystarczyło bym mogła wziąć do ręki lampkę wina i już wydawało mi się, że rozmyślam nad istnieniem świata – przynajmniej tak wyglądałam. Kpina, snobizm! Choć powinien być to mikro zachwyt, a ja tu Państwu serwuję jakąś czarną rozpacz nad ludzkim odbiorem, nie załamujmy się. Spróbujmy zachwycić się nad bardzo przemyślaną formą buntu i prowokacji, jakimi dadaiści potraktowali swoją ówczesną publiczność. Spróbujmy uderzyć się w pierś i przyznać, że faktycznie odwiedzamy wydarzenia kulturalne tylko dlatego, żeby bywać, istnieć, pokazać się, poczuć, że jesteśmy lepsi, jesteśmy na bieżąco z kulturą. Wszystko ironia! Sztuka – to jest najważniejsze, nic więcej!

Polecamy

Iness Rychlik - Innocence Lost

Iness Rychlik

Młoda polska artystka, od 2012 roku związana z Wielką Brytanią. Studia filmowe na Screen Academy Scotland w Edynburgu ukończyła z najwyższym wyróżnieniem. Jej etiuda studencka „The Dark Box” – opowieść o fikcyjnej wiktoriańskiej fotografce – miała swoją premierę na Festiwalu Camerimage. Jako autorka zdjęć filmowych Iness nominowana była do Złotej Kijanki. Wyreżyserowała także dwa minidokumenty o sztuce dla BBC Scotland. Iness szczególnie rozpoznawalna jest dzięki autoportretom, które subtelnie łączą ze sobą motywy bólu i nagości.

L’Arch de Tromphe Wrapped by Christo Javacheff - fot. J. Gałkowski

L’Arch de Tromphe Wrapped by Christo Javacheff

Juliusz Gałkowski
To naprawdę szczęście, że trzeciego października 2021 roku była niedziela. Zamkniecie ruchu wokół Łuku Triumfalnego i tak wywołało niemałe zamieszanie ale jednak pozwoliło tłumom gromadzić się i przechodzić wokół pomnika zwycięstw Cesarza. Kolejki chętnych do wejścia pod imponujący zabytek ustawiały się wzdłuż alei promieniście rozchodzących się od placu De Gaulle’a, an wszystkie strony świata. Wśród zebranych uwijali się ochroniarze, służby porządkowe, a także wolontariusze w niebieskich kamizelach z napisem: „L’Arch de Tromphe Wrapped”. Ci ostatni chętnie tłumaczyli czy jest oglądana instalacja, ile osób rozkładało metry tkaniny, i ile czasu zajęły przygotowanie i instalowanie.

Otwarcie Galerii Polskiej Młodej Sztuki

29 września br. odbyło się oficjalne otwarcie nowego punktu na artystycznej mapie Warszawy – Galerii Polskiej Młodej Sztuki, która mieści się przy ul. Mikołaja Kopernika 8/18.