Ukazuje się od 1946 w Krakowie, a następnie w Warszawie jako PRZEGLĄD ARTYSTYCZNY, od 1974 SZTUKA, Rok (59) XXXI | Wydanie internetowe Rok (6) SZTUKA 2025
Wystawa Kandinsky’ego w Philharmonie de Paris – sztuka, która ma się wymykać
Kandinsky od bardzo długiego czasu pozostawał jednym z moich ulubionych artystów. Nie ma tu czym się zbytnio dziwić, gdyż samo nazwisko jest już dosłownie marką i symbolem, gdy ktoś powie Kandinsky, drugi ktoś może niemalże od razu zwizualizować sobie kolorowe abstrakcje, które w czasie rzeczywistym zaczynają malować mu się przed oczami. Na samą wystawę chciałem się wybrać od chwili, gdy się o niej dowiedziałem, niemniej nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, nie znalazłem wcześniej czasu, by odwiedzić Paryską Filharmonię i mające w jej środku artystyczne wydarzenie, trwające do 26 stycznia.
Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo, ponieważ Rosyjski malarz słynął ze swojej pasji do muzyki, znał wielu jej twórców, rozmaitych kompozytorów, jak i sam niejednokrotnie się nią inspirował. Współpracując z nimi tworzył również inscenizacje, które jednak nigdy nie były przedstawiane wraz z scenicznym występem. Można nawet powiedzieć, że muzyka dyktowała powstawanie i kształt niektórych jego dzieł. Ta relacja między nim, a dwiema bliskimi mu dymensjami sztuki, tudzież sama relacja między obrazem, a dźwiękiem, jest tutaj kluczowa, co więcej podkreślona jest ona poprzez słuchawki rozdane na wejściu. Każdy grany utwór jest automatycznie odtwarzany, gdy podejdzie się do obrazu, który pomógł wykreować. Kandinsky tworzył wraz z muzyką i muzykami, zamieniał poszczególne brzmienia na figury, kolory, których rozmieszczenie, wielkość czy grubość również zależne były od kompozycji.
Była to dla niego spirytualna droga, mająca na celu wzajemną eksplorację i symbiozę obu gałęzi sztuki, która trzeba przyznać, całkiem się udała. Wystawa jest dość obszerna i stara się pokazać całość artystycznego horyzontu, który w przypadku Rosjanina jest naprawdę obszerny oraz dość zaskakujący, a mógł on powstać dzięki faktowi, że Kandinsky w wieku 30 lat porzucił swoje dotychczasowe przygotowania do kariery prawniczej. Do tego zainspirowały go dzieła Wagnera i Moneta otwierając go na sztukę totalną, sztukę łączącą swoje gatunki i dyscypliny. Swoje artystyczne życie toczył głównie w Monachium i Paryżu, niemniej Rosja, pozostała jego kulturową i symboliczną ojczyzną, do której żywił nostalgię. Ilustrują to niektóre pozycje, zawierające rosyjskie mieszczaństwo czy wsie w tle cerkiew. Podobna charakterystyka widnieje chociażby u Chagalla, a jeden obraz jest łudząco podobny do twórczości drugiego malarza pochodzenia rosyjskiego. Miejsce neoimpresjonizmu, który otwiera wystawę, szybko zostało zdetronizowane przez przechodzenie w kolorystykę, zabawę formą, metodą, by finalnie ewoluować w abstrakcję, której styl potrafi być rozmaity. Może być ona geometryczna, wyostrzona, opisana przez obiektywne figury, kreski i chłodną kolorystykę. Jednocześnie jednakże, może być ona również rozmazana, płynna i niezwykle sensualna sprawiając, że wszelakie barwy i obrysy przechodzą w same siebie, nieustannie się mieszając i tworząc coraz to nowe obrazy, gdzie nie ma już absolutnie nic, oczywistego, bądź jak to ujmował właśnie sam Kandinsky obiektywnego. Powołując abstrakcję do życia, osiągnął coś absolutnie wynikającego się definicjom, materializmowi i realizmowi, coś zmiennego i nieokreślonego.
Kolejnym znaczącym motywem w jego twórczości był motyw apokalipsy, katastrofy, która, dla artystów tamtego czasu – również dla Rosjanina – oznaczała szansę na zmianę świata sztuki, jak i samego świata poprzez nią. Motyw ten był również obecny w poezji, którą artysta starał się wtrącić do syntezy muzyki i malarstwa. Każdy wiersz był opatrzony nawiązującym do niego, za każdym razem zresztą, fantastycznym drzeworytem. Sam język miał stać się materią autonomiczną, abstrakcyjną i duchową zbliżając się w rzeczywistości do muzyki, której brakiem sfery wizualnej, artysta tak się fascynował. Rozmieszczenie samych słów, sama struktura już może podpowiadać jak tę symbiozę wyobrażał sobie autor. Każda dziedzina sztuki jego zdaniem winna być właśnie taka, jak jego abstrakcja.
Do dzieł, z których bije geometria zdecydowanie należą jego liczne, pokazywane tu rysunki. Jednak i tu kolor jest centralny, zdobywając przewagę nad figurami i wyraźnymi czarnymi liniami rysującymi ich granicę. Nic dziwnego, że po przystaniu na zaproszenie Waltera Gropiusa do dołączenia do Bauhausu, zaczął on prowadzić seminaria dotyczące teorii koloru wraz z zajęciami dotyczącymi chociażby form abstrakcyjnych, a sama architektura dołączyła do dumnej grupy sztuk, które Rosjanin chciał razem ze sobą łączyć.
Jest to naprawdę świetna wystawa, a moje uwielbienie i zachwyt dotyczący Kandinsky’ego jedynie się umocnił. W mojej opinii jest to jedna z najlepszych wystaw Paryskich zeszłego roku, niemniej muszę zaznaczyć, że nie byłbym na tyle odważny, by wybrać jedyną, najlepszą. Sama wtrącenie do niej muzyki, szczególnie odkąd była ona w twórczości Rosjanina tak ważna, jest trafionym gestem podkreślającym jeszcze bardziej jego kunszt. Jest to sztuka, która nie przestaje się wymykać percepcji, interpretacji i zrozumieniu, sztuka, która ma istnieć jedynie w samej sobie i swoim wymiarze. Tylko w sobie znajduje ona jakiekolwiek odniesienia, poza tym odniesienie jej do czegoś jest niemożliwe.
Kandinsky – La musique des couleurs
15.10.2025-21.02.2026
The Musée de la Musique – Philharmonie de Paris
www.philharmoniedeparis.fr
Antek Markiewicz
Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Paryskiej Sorbonie. Obecnie studiuje literaturę współczesną i kreację krytyczną na Uniwersytecie Paris 8, gdzie stara się łączyć swoje, dość szerokie, pasje. Pisze prozę oraz teksty i felietony dotyczące sztuki, polityki, problemów społecznych czy architektury. Niemniej zawsze pozostaje zanurzony w filozofii, która stała się dla niego niejako, jakże potrzebnym, narzędziem krytycznym.
Aktualności
Jedność w skali mikro i makro – wystawa „Kosmos i Organika” w sercu Warszawy
Zimowy Salon Sztuki w Domu Aukcyjnym REMPEX – Silent Selling i twórczość Jacka Sienickiego
Matka awangardy. Kolekcja Berthe Weill
Philip Guston: Wystawa czasowa “Ironia historii”. Zaangażowanie, satyra i tragizm
Wystawa pokonkursowa 15. edycji Kompasu Młodej Sztuki
Antek Markiewicz
Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Paryskiej Sorbonie. Obecnie studiuje literaturę współczesną i kreację krytyczną na Uniwersytecie Paris 8, gdzie stara się łączyć swoje, dość szerokie, pasje. Pisze prozę oraz teksty i felietony dotyczące sztuki, polityki, problemów społecznych czy architektury. Niemniej zawsze pozostaje zanurzony w filozofii, która stała się dla niego niejako, jakże potrzebnym, narzędziem krytycznym.
