Ukazuje się od 1946 w Krakowie, a następnie w Warszawie jako PRZEGLĄD ARTYSTYCZNY, od 1974 SZTUKA, Rok (59) XXXI | Wydanie internetowe Rok (6) SZTUKA 2025
Sztuka w Czasach Niepewności: Refleksje Kamy Zboralskiej z Warszawskich Targów Sztuki
Każda edycja Warszawskich Targów Sztuki to coś więcej niż tylko komercyjne wydarzenie; to coroczny barometr nastrojów, precyzyjny sejsmograf rejestrujący drgania polskiego świata sztuki. W czasach globalnej niestabilności i dynamicznych przemian społecznych, 22. edycja staje się kluczowym miejscem do oceny kondycji rynku, artystycznych poszukiwań i wyzwań stojących przed twórcami. Nikt nie jest w stanie zinterpretować tych sygnałów lepiej niż Kama Zboralska – dyrektor artystyczna targów, historyk sztuki, autorka i kolekcjonerka. Jej perspektywa, łącząca wnikliwe spojrzenie eksperta z osobistą pasją, pozwala zrozumieć, co napędza, a co hamuje polski rynek. Jaki obraz współczesnej sztuki wyłania się z tej rozmowy, prowadzonej w sercu najważniejszego artystycznego wydarzenia w kraju?
Kama Zboralska ocenia polski rynek sztuki jako znajdujący się w stałej „fazie rozwoju”. To stwierdzenie, choć optymistyczne, nabiera pełnego znaczenia w szerszym kontekście. Z jednej strony, ubiegłoroczny obrót na aukcjach, przekraczający 440 milionów złotych, świadczy o rosnącej sile. Z drugiej, zestawienie tej kwoty z realiami globalnymi – gdzie pojedyncze aukcje potrafią osiągnąć wartość ponad 400 milionów dolarów – demaskuje nie tylko różnicę skali, ale również odmienną dojrzałość rynku, głębokość bazy kolekcjonerskiej oraz rolę sztuki w krajowej gospodarce. To obraz rynku w kluczowym punkcie zwrotnym: rozwijającego się dynamicznie, lecz wciąż pozbawionego instytucjonalnej i kapitałowej gęstości swoich zachodnich odpowiedników.
Na tę trajektorię wzrostu nakładają się czynniki zewnętrzne. Niepewność polityczna i trwająca za wschodnią granicą wojna nie pozostały bez wpływu na decyzje zakupowe. Jak przyznaje Zboralska, rynek „trochę to odczuł”, jednak nie na tyle, by budzić „straszne obawy” o jego przyszłość. Siła polskiego rynku tkwi bowiem w nowej, rosnącej grupie nabywców. To już nie tylko tradycyjni kolekcjonerzy, ale również przedsiębiorcy i korporacje, dla których sztuka staje się elementem budowania wizerunku i prestiżu. Zjawisko to, określane mianem „pozytywnego snobizmu”, znajduje swoje odzwierciedlenie w działaniach takich firm jak Polfarma, która dekoruje swoje przestrzenie biurowe wybitnymi dziełami, dając pracownikom szansę na codzienne obcowanie ze sztuką.
Coraz więcej firm dostrzega potencjał tkwiący w sztuce, wykorzystując ją do budowania swojej marki. Koncepcja „Art Brand”, zgłębiana podczas targowego wykładu Magdaleny Konko, doskonale ilustruje ten trend. Już sam przewrotny tytuł jej wystąpienia, „Nie (w nawiasie) bezpieczne relacje sztuki z biznesem”, sygnalizuje złożoność tej relacji – aliansu często ryzykownego, lecz potencjalnie niezwykle owocnego dla obu stron. Sztuka przestaje być jedynie ozdobą, a staje się strategicznym narzędziem w komunikacji wizerunkowej.
Jednocześnie świat sztuki konfrontuje się z technologiczną rewolucją, której symbolem stała się sztuczna inteligencja. Kama Zboralska podchodzi do tego zjawiska ze spokojem, postrzegając AI przede wszystkim jako narzędzie, a nie egzystencjalne zagrożenie dla artysty. Przywołuje przy tym historyczne analogie: pojawienie się fotografii nie unicestwiło malarstwa, a rozwój wideo nie zakończył historii kina. AI, podobnie jak poprzednie technologie, może stać się nowym medium w rękach twórcy.
Kluczowy argument przeciwko zastąpieniu człowieka przez maszynę przytoczyła w wywiadzie dla Sztuki Anda Rottenberg, mówiąc o „iskrze bożej”, której algorytm nie jest w stanie posiąść. Zboralska rozwija tę myśl, wskazując na fundamentalne, ludzkie elementy nieobecne w kodzie: „Świadomość, emocje, intuicja, a nawet przekora tkwiąca w naturze artystów”. To właśnie te jakości sprawiają, że proces twórczy pozostaje nieprzewidywalny i autentyczny. Jednak mimo fascynacji nowymi narzędziami, głównym źródłem inspiracji dla artystów wciąż pozostają ludzkie lęki, emocje i doświadczenia w niestabilnym, pełnym napięć świecie.
Analizując twórczość młodych polskich artystów, Kama Zboralska zauważa brak jednego, dominującego trendu. Zamiast tego, artyści skupiają się na introspekcji – na osobistych emocjach, lękach i przeżyciach. Doskonałym studium przypadku jest rzeźba Pawła Wociala „PTSD”. Praca, przedstawiająca konia zbudowanego z pustych, wielobarwnych elementów, jest wstrząsającym komentarzem do traumy wojennej. Jej symbolika wykracza jednak poza dosłowne odczytanie – staje się metaforą szerszego problemu społecznego, jakim jest „przebodźcowanie” młodych ludzi, bombardowanych nieustannym strumieniem negatywnych informacji.
Ten introspektywny, często mroczny nurt w sztuce, widoczny w pracach Lii Kimury, Martyny Czech czy Karoliny Jabłońskiej, jest nie tylko refleksem trudnej rzeczywistości. Można go odczytać również jako reakcję na krajobraz medialny, na który uskarża się sama Zboralska, mówiąc: „za mało jest tej pozytywnej strony naszego życia w mediach”. Ich sztuka staje się więc potężnym, emocjonalnym głosem pokolenia, które poprzez uzewnętrznienie własnych lęków uświadamia odbiorcy, że nie jest z nimi sam. Analiza głosu tego pokolenia nie byłaby jednak pełna bez przyjrzenia się specyficznej perspektywie kobiet i ich pozycji w świecie sztuki.
Uparta trwałość „szklanego sufitu” w skądinąd postępowym świecie sztuki pozostaje kluczowym paradoksem, z którym Warszawskie Targi Sztuki słusznie konfrontują publiczność. Kwestia obecności i statusu kobiet pozostaje niezmiennie aktualna, a walka o pełną widoczność artystek jest daleka od zakończenia.
Dyskusja z udziałem Miłosławy Skoczek-Śliwińskiej i prof. Tomasza Milanowskiego, dziekana Wydziału Malarstwa warszawskiej ASP, skupiła się na „wyboistej drodze”, jaką kobiety wciąż muszą pokonywać. Problem ilustruje fakt, że choć wydziały artystyczne są sfeminizowane, to na eksponowanych stanowiskach w instytucjach kultury i na akademiach wciąż dominują mężczyźni. Jak pokazują analizy, m.in. te prowadzone przez Fundację Katarzyny Kozyry, szklany sufit, choć miejscami porysowany, wciąż pozostaje realną barierą.
Wyjątkowym głosem w tej dyskusji stała się prapremierowa projekcja filmu „Baśń o kobiecie” w reżyserii Skoczek-Śliwińskiej. To poetycka i malarska opowieść o kobiecym losie, snuta przez trzy symboliczne Madonny: białą, czarną i czerwoną. Te trzy kolory, jak głosi anegdota przytoczona przez Zboralską, Rafael uważał za wystarczające do oddania piękna kobiecego ciała, co dodaje filmowi kolejnego, historycznego wymiaru. Obraz staje się metaforą przeznaczenia i siły kobiet.
Sztuka współczesna nieustannie renegocjuje swoje granice, wchodząc w dialog z innymi dziedzinami kreatywności i testując granice społecznej tolerancji. To dynamiczne pole napięć, gdzie definicje stają się płynne, a utarte kategorie tracą na znaczeniu. Proces ten doskonale ilustruje zacieranie się granicy między designem a sztuką, czego przykładem jest twórczość Oskara Zięty. Jego obiekty, tworzone w innowacyjnej technologii, funkcjonują jednocześnie jako użytkowe meble i autonomiczne rzeźby, rozpuszczając tradycyjną dychotomię między funkcją a formą. Równie istotna okazała się debata na temat granic wolności artystycznej, które, jak zauważa Kama Zboralska, nie są stałe. Definiuje je kontekst polityczny, poziom społecznej tolerancji oraz nieuchwytne „wyczucie smaku”. W tym kontekście prowokacja jawi się jako narzędzie o podwójnym ostrzu: niezbędna do wzbudzania dyskusji, ale ryzykowna, gdy przekraczając granicę, obraża wartości odbiorcy i zrywa dialog, zamiast go inicjować. Nawigowanie na tej granicy, między ekspresją artystyczną a społeczną odpowiedzialnością, pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej sztuki.
Na koniec Kama Zboralska dzieli się swoją złotą, niezmienną od lat radą dla wszystkich, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę ze sztuką: „Kupować to, co nam się podoba. […] Może to jest i fantastyczne, ale to nam się ma podobać”. Ta prosta zasada jest kwintesencją tego, czym powinny być targi – przestrzenią do edukacji, doświadczania i wyrabiania sobie własnego gustu w bezpośrednim kontakcie z dziełem. W świecie zmiennych trendów jej rada jest wezwaniem do autentyczności – przypomnieniem, że zanim zaczniemy nawigować po rynku, musimy najpierw skonsultować się z własnym wewnętrznym kompasem. Narzędziem, które, co znamienne, sama zamierza dostarczyć czytelnikom w swojej nadchodzącej książce.
M.Podstolski, M. Gregorczyk





