Rozmowa z Andrzejem Pągowskim
W świecie zdominowanym przez wizualny szum, Andrzej Pągowski – ikonograf polskiej ikonosfery i spadkobierca wizualnego kodu dawnych mistrzów – udowadnia, że siła prostoty formy potrafi przetrwać dekady. Artysta odsłania kulisy swojego warsztatu, spłacając długi wobec mentorów i analizując, jak zmieniły się granice twórczej wolności.
W powszechnej świadomości termin „Polska Szkoła Plakatu” wciąż funkcjonuje jako wygodna etykieta dla współczesnej grafiki. Pągowski, z precyzją krytyka, ucina jednak te spekulacje: dla niego to zjawisko ściśle historyczne, równie zamknięte jak kubizm czy impresjonizm. Kluczem do fenomenu tej szkoły był fakt, że jej twórcy nie byli grafikami szkolonymi do reklamy. Byli malarzami. Kiedy w powojennej Łodzi zaproponowano im projektowanie dla kina, Eryk Lipiński i Tomaszewski postawili twardy warunek: „musimy to robić po swojemu”. Ta malarska wolność, nieskażona marketingowym rygorem, sprawiła, że świat oszalał na punkcie polskich projektów, które z zachodnimi pierwowzorami nie miały nic wspólnego. Choć o samym Pągowskim mówi się często jako o kontynuatorze tej tradycji, on sam uważa to za nadużycie. Przyznaje jednak, że dawni mistrzowie ukształtowali jego artystyczne DNA, ucząc go specyficznej, metaforycznej narracji, której brakuje współczesnej, czysto informacyjnej sztuce plakatu.
Z perspektywy dzisiejszego twórcy, cenzura polityczna PRL-u jawi się niemal jak gra intelektualna, w której artyści potrafili być niezwykle sprytni. Pągowski wspomina anegdotę związaną z kultowym „Misiem” Stanisława Barei. Cenzor, zaniepokojony wymową plakatu, zapytał wprost: „Dlaczego ten miś ma zaklejoną buzię?”. Artysta odparł beznamiętnie, że usta są jedynie „zaznaczone”. Cenzor odpuścił, choć symbolika milczącego, słomianego misia w garniturze była dla społeczeństwa boleśnie czytelna.
Dziś, według Pągowskiego, sytuacja jest znacznie trudniejsza. Miejsce cenzury politycznej zajęła paraliżująca poprawność i liczne ograniczenia społeczne.
Tematy takie jak religia, LGBT, erotyka czy kwestie rasowe stają się „puszkami Pandory”, których klienci boją się dotykać.
Twórczość Pągowskiego to nieustanne balansowanie między misją edukacyjną a bezkompromisowością wyniesioną z pracowni Waldemara Świeżego. W świecie pełnym kodów i ograniczeń, jego prace pozostają dowodem na to, że plakat to coś znacznie więcej niż informacja. Plakat to utrwalone w historii emocje, które dają dziełu sztuki drugie, nieśmiertelne życie.
* * *
Produkcja, realizacja, foto:
Marcin Gregorczyk
Montaż:
Magdalena Karpowicz
Aktualności
Szczodrość form i pamięć kamienia. Refleksje po wystawie Alfonsa Łosowskiego
Polska awangarda doceniona po czasie, czyli Franciszka i Stefan Themersonowie
Polska awangarda doceniona po czasie, czyli Franciszka i Stefan Themersonowie
Dom, którego nie widać – wystawa Aleksandry Batury w Warszawie
