Ukazuje się od 1946 w Krakowie, a następnie w Warszawie jako PRZEGLĄD ARTYSTYCZNY, od 1974 SZTUKA,
Rok (60) XXXII | Wydanie internetowe Rok (7) SZTUKA 2026
Copyright © Sztuka 2026

Ulica II

12 sty, 2026Proza

Ona nie miała nic do roboty, i coś robiła, ja miałem coś do roboty, a nie robiłem niczego. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać. Ależ ci Francuzi są kulturalni! Otwarci! Ludzcy, nawet tylko jeśli na pozór, to jakże w takim społeczeństwie przyjemniej się żyje. Wtem na balkonie pojawił się Kaito, którego wzięła na ręce i zrzuciła z balkonu wprost na ramiona nieznajomego. Ależ cel. Nic, tylko powinszować.
• Pięknie dziękuje – odparł, najwidoczniej, nieznajomy. – Obiecuję, że oddam go Pani w punkt za półtorej godziny. Wygląda na znakomitego partnera do dyskusji.
• Takim jest.
• Nie wątpię.
Pan wziął kotka na jedną rękę, w drugiej nieprzerwanie trzymając fajkę i usiadł na wiklinowym krześle przy stoliku. Usiadł z wolnym, spokojnym wyczekiwaniem. A ja obserwowałem.
• Kochanie – ryknąłem w głąb domu – Pan jest z kotkiem na kawie, zobacz jak uroczo wyglądają. Co prawda jest z nim tylko dlatego, że wcześniej ja i jakaś sąsiadka mu odmówiliśmy. Niemniej cudo. Zrzucili go z balkonu – naprawdę ryknąłem, gdyż mieszkanie to miało w sobie za dużo głębi jak i przestrzeni.
• Pokaż – pokazałem jej ruchem głowy, już milcząc. Wszystkie siły zużyłem na ryk.
• Fantastycznie razem wyglądają.
• I my moglibyśmy zrzucić kota z balkonu, od czasu do czasu.
• Nie.
• Dlaczego? On tak się tam znalazł.
• Może.
• Chcesz się do nich dołączyć – zapytała mnie
• Nie, wolę obserwować stąd. Bezpieczniej. Ludzie patrzą sobie w oczy, nie boją się, uśmiechają, są kontaktowi. A to dużo. Wiesz, że nie jestem do tego przyzwyczajony. U mnie sama widziałaś, naród północy, niechęci, strachu, podejrzliwości, naród tępego indywidualizmu, nie przełamię tego tak od zaraz.
• Nie bądź aż tak ostry.
• Tylko ja mogę o tym narodzie źle mówić. Tobie nie wypada, gdyż nie jesteś jego częścią, przestań być adwokatką diabła, sama widziałaś tę paranoję. Albo dobrze albo wcale – stwierdziłem z ironicznym uśmiechem.
• Przeżywasz.
• Bo mi zależy.
• Wiem – zapanowała cisza.
• Po prostu jesteśmy szorstcy – kontynuowałem. Na ten temat nigdy nie mogłem się wyczerpać – Nieprzyjemni. Jak ma być niemiło to zacznijmy się już od razu napierdalać. Po co się ukrywać? Jakiej antropologii Polaka by tu potrzeba, żeby pokazać dlaczego tak jest… – Zamilkłem na powrót i dopiero zauważyłem, że moja dziewczyna wróciła już do swojego pokoju. Kocham ją. Kochałem. Albo i nie. Albo i tak. Albo tak mi się wydawało. To podobnie jak wszystko meandrowało. Mimo, że Pan z Kaitem znajdowali się jakieś dwadzieścia pięć, może osiem metrów od mnie, dalej mogłem wszystko usłyszeć. Nawet dźwięk siorbanej kawy.
• Ciekawe czy działało to w drugą stronę – powiedziałem do siebie na głos.
• Tak – odparł Pan, ku mojemu zaskoczeniu wymieszanemu, jakże dokładnie, z lekkim przerażeniem. Jedno było niemalże nierozróżnialne od drugiego.
• Stąd proponowałem Panu kawę – kontynuował, jak gdyby nigdy nic – Mam wrażenie, że jakoś wszystko by wtedy naturalniej wyszło, nie sądzi Pan?
• No rzeczywiście – odparłem. – Ulica to rzeczywiście naczynie połączone.
• No rzeczywiście – przedrzeźniał mnie z chytrym uśmieszkiem. Albo przytaknął.

Antek Markiewicz

Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Paryskiej Sorbonie. Obecnie studiuje literaturę współczesną i kreację krytyczną na Uniwersytecie Paris 8, gdzie stara się łączyć swoje, dość szerokie, pasje. Pisze prozę oraz teksty i felietony dotyczące sztuki, polityki, problemów społecznych czy architektury. Niemniej zawsze pozostaje zanurzony w filozofii, która stała się dla niego niejako, jakże potrzebnym, narzędziem krytycznym.

Aktualności

Antek Markiewicz

Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Paryskiej Sorbonie. Obecnie studiuje literaturę współczesną i kreację krytyczną na Uniwersytecie Paris 8, gdzie stara się łączyć swoje, dość szerokie, pasje. Pisze prozę oraz teksty i felietony dotyczące sztuki, polityki, problemów społecznych czy architektury. Niemniej zawsze pozostaje zanurzony w filozofii, która stała się dla niego niejako, jakże potrzebnym, narzędziem krytycznym.

Polecamy

Blask i determinacja: Rozmowa z Małgorzatą Potocką na deskach Teatru Sabat

To spotkanie z artystką, która jako prekursorka nowoczesnej rewii w Polsce, uczyniła ze sceny swoje jedyne i ostateczne terytorium istnienia. Jej droga, rozpoczęta już w czwartym roku życia, nie była dziełem przypadku, lecz efektem żelaznej woli dziecka, które wymusiło na rodzicach zgodę na naukę tańca.

Share This