Ukazuje się od 1946 w Krakowie, a następnie w Warszawie jako PRZEGLĄD ARTYSTYCZNY, od 1974 SZTUKA, Rok (59) XXXI | Wydanie internetowe Rok (6) SZTUKA 2025
Ulica
Zawsze chciałem zamieszkiwać, przy gwarnej ulicy. Gwarnej, to chyba znaczy, bądź powinno oznaczać, tętniącej swoistym, indywidualnym charakterem, tumultem ludzi, sprzedawców i uderzającej dźwiękami. Chciałem to czuć, obserwować, palić papierosy, wyglądać godzinami przez okna i pisać. Nie udało mi się to w Warszawie. Nie udało mi się to również w Paryżu. Przynajmniej z początku. Podobnie zresztą w mojej rodzimej miejscowości. Nagle! Przeprowadzka. Dziewczyna. Olbrzymie mieszkanie, z wieloma oknami i balkonikiem w pięknej Hausmannowskiej kamienicy i jeszcze piękniejszej ulicy. Ona jednak, przynajmniej gdy byłem na niej bezpośrednio, potrafiła mnie przytłaczać. Nie ona sama, nie. Ale ludzie, którzy w pewien sposób do niej przynależeli. Przynależeli bardziej ode mnie. Najdziwniejszym paradoksem było to, że i ja miałem do niej przynależeć, a przecież nie do końca się tu odnajdywałem.
Świeże, nowobogackie rodziny z dziećmi z wysoką pozycją w korpo, starsi burżuje w markowych ciuchach, każdy miły, czysty, schludny i kulturalny. Sterylny. Nie. Nie odpowiadało mi to. Chciałbym tu zrobić miszmasz. Tygiel. Patrzyłem się na nią z góry, z wysokości około 3-4 metrów. Obserwowałem. Byłem wyżej, byłem lepszy. Ale ludzie nawet stąd mnie przygniatali. Co niektórzy. A jak ktoś zaobserwuje moją obserwację? Hałas. Głosy. Śpiewy. Co prawda, byłem w stanie odważyć się na to co najważniejsze, a mianowicie na wyjście, które jest jednocześnie początkiem i możliwością. Dźwięki. Konwersacje, które można usłyszeć przy porannej kawie, czy przy kolacji. Obecność. Obcy u mnie. Ja obcy, a u siebie. Ja z sobą. Dziwnie to meandruje. Chciałem ich. Chciałem więc pojawili się, a teraz jedynie przeszkadzają. Choć czy zupełna cisza i przecinające ją wrzaski są lepsze, od wydawałoby się przynajmniej, ciepłego gwaru? Wyszedłem zapalić.
Nie wiem. Nie wiem wielu rzeczy. Nie wiem też, co jest lepsze. Wiem, że ja sam też meandruję. Jestem szalenie niestały.
• Może zszedłby się Pan napić kawy? – usłyszałem zapytanie i z początku praktycznie wcale się nim nie przejąłem, gdyż nie sądziłem, że skierowane jest ono do mnie.
• Słyszy mnie Pan? Halo? – spojrzałem się w dół. Starszy mężczyzna w beżowym prochowcu palił fajkę i przyglądał mi się prawdopodobnie od dłuższej już chwili. Uśmiechał się. Odpowiedziałem tym samym.
• Nie dziękuję. Niestety mam rzeczy do zrobienia. Przynajmniej chcę spróbować coś dzisiaj zrobić.
• Rozumiem. Miłego dnia – odparł i powolnie ruszył przed siebie. W kolejnej kamienicy, na małym balkoniku stała kobieta, relaksując się – przynajmniej w to chcę wierzyć – przy podgrzewaczu do tytoniu. Mężczyzna zatrzymał się również i przy niej.
• Dzień dobry. Może miałaby Pani ochotę przejść się ze mną na kawę? – Również nie usłyszała. A raczej usłyszała, myśląc, że to pytania ludzi z ulicy, przeznaczone do nich samych. On czekał jednak cierpliwie, jednocześnie badawczo się jej przyglądając.
• Proszę Pani – powiedział głośniej, jednocześnie machając do niej swoją ręką – Czy chciałaby Pani napić się kawy tutaj w kawiarni?
• Niestety, nie mam nic do robienia, więc nie mogę się z Panem przejść. Nie wiem też, kim Pan jest, to jednak nie jest problemem. Jeśli Pan jednak by chciał, mogę zrzucić Panu swojego kota, pod warunkiem, że po wszystkim odrzuci Pan go z powrotem. To świetny towarzysz.
• Nie wątpię. Właściwie dlaczego nie?
• Dobrze, proszę poczekać, zaraz go zawołam – otworzyła drzwi do balkonu i krzyknęła – Kaito! Chodź na chwilkę! Chodź kochany…
cdn…
Antek Markiewicz
Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Paryskiej Sorbonie. Obecnie studiuje literaturę współczesną i kreację krytyczną na Uniwersytecie Paris 8, gdzie stara się łączyć swoje, dość szerokie, pasje. Pisze prozę oraz teksty i felietony dotyczące sztuki, polityki, problemów społecznych czy architektury. Niemniej zawsze pozostaje zanurzony w filozofii, która stała się dla niego niejako, jakże potrzebnym, narzędziem krytycznym.
Aktualności
Antek Markiewicz
Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Paryskiej Sorbonie. Obecnie studiuje literaturę współczesną i kreację krytyczną na Uniwersytecie Paris 8, gdzie stara się łączyć swoje, dość szerokie, pasje. Pisze prozę oraz teksty i felietony dotyczące sztuki, polityki, problemów społecznych czy architektury. Niemniej zawsze pozostaje zanurzony w filozofii, która stała się dla niego niejako, jakże potrzebnym, narzędziem krytycznym.





