61. Biennale Sztuki w Wenecji 2026

18 cze, 2026SZTUKA

Biennale Sztuki w Wenecji to prawdziwa uczta dla osób uwielbiających sztukę. 61 Biennale rozpoczęło się w atmosferze napięcia i gwałtownych zwrotów akcji. Jeszcze przed otwarciem wydarzenia zmarła główna kuratorka Koyo Kouoh, co naznaczyło tegoroczną edycję szczególnym ciężarem, a polityczny wymiar wydarzenia od początku okazał się równie istotny jak program artystyczny.

Kontrowersje wywołało otwarcie pawilonów Rosji i Izraela. W efekcie z pracy zrezygnowało jury konkursowe, rezygnując tym samym z przyznania nagrody dla najlepszego pawilonu. W Giardini oraz innych lokalizacjach odbywały się protesty, które doprowadziły ostatecznie do zamknięcia pawilonu rosyjskiego, natomiast pawilon Izraela został przeniesiony do Arsenale. Inne pawilony czasowo zamykano, wywieszając oświadczenia o strajku. – jedno z nich głosiło: „Palestine is our future”.

Wokół Biennale toczyła się debata o relacji sztuki i polityki. Pytano, czy instytucja powinna pozostać neutralna, czy też ma obowiązek reagować na działania państw, których pawilony prezentuje – oraz czy artyści z krajów inicjujących konflikty międzynarodowe powinni być dopuszczani do udziału w wystawie. W tle pojawiała się kwestia tzw. „artwashingu”, czyli wykorzystywania kultury do poprawy nadszarpniętego wizerunku, np. państw, czy korporacji.

Warto jednak pamiętać, że pawilony narodowe w Giardini pozostają własnością poszczególnych państw, które odpowiadają za ich funkcjonowanie i program artystyczny. Fundacja La Biennale di Venezia nie posiada pełnej kontroli nad treściami prezentowanymi wewnątrz tych przestrzeni, co komplikuje możliwość instytucjonalnej reakcji.

 

Pawilon USA. Alma Allen. Zdjęcie: Agata Mocarska

Pawilon Krajów Nordyckich. Klara Kristalova. Zdjęcie: Agata Mocarska

Pawilon Finlandii. Jenna Sutela. Zdjęcie: Agata Mocarska

Koncepcja Kolo Kouoh “In Minor Keys” – zainspirowana koncepcją „tonacji molowych” – ujawnia więc napięcie między ideą sztuki jako przestrzeni cichego, uważnego słuchania a rzeczywistością, w której sztuka nieustannie splata się z polityką, władzą i globalnymi konfliktami.

Tegoroczna edycja Biennale mimo wszystko jako metafora cichszych, bardziej intymnych form istnienia i komunikacji. Zamiast monumentalności i politycznego patosu pojawiają się niższe częstotliwości: szept, lament, poezja, improwizacja i uważne słuchanie.

„Minor keys” to również metaforyczne „małe wyspy” – alternatywne przestrzenie wspólnoty i regeneracji: ogrody, dziedzińce, pracownie czy parkiety taneczne. W wizji Koyo Kouoh sztuka staje się miejscem budowania relacji, troski i przetrwania, szczególnie w czasach kryzysu.

Warto podkreślić, że kuratorka była pierwszą w historii afrykańską kobietą wyznaczoną do tej roli, a jej program od początku skupiał się na dawaniu widoczności twórcom marginalizowanym.

Wangechi Mutu ”Culebra II”, zdjęcie: Agata Mocarska

Arsenale. Zdjęcie: Agata Mocarska

Szczególnie widoczna na wystawach Biennale 2026 była silna obecność artystów i artystek z globalnej diaspory afrykańskiej – twórców o afrykańskich korzeniach działających w Europie, obu Amerykach i na Karaibach. To przesunięcie nie jest jedynie zmianą reprezentacji, lecz częścią szerszego procesu dekolonizacji instytucji kultury, który redefiniuje dotychczasowe hierarchie widzialności i wiedzy.

Z tej perspektywy Biennale wpisuje się w myślenie dekolonialne, które krytycznie analizuje spuściznę kolonializmu i wskazuje na nowe, bardziej zróżnicowane układy kulturowej władzy. Jak podkreślają kuratorskie założenia, obecność twórców z Globalnego Południa oznacza przesunięcie akcentu na „niższe częstotliwości” – rzadziej słyszane narracje, które dotąd pozostawały na marginesie dominującego, eurocentrycznego kanonu.

Zamiast jednolitej opowieści, Biennale 2026 proponuje polifonię głosów i wielość perspektyw. W tym ujęciu sztuka nie tylko reprezentuje zmiany społeczne, ale staje się narzędziem ich wyobrażania i wzmacniania – przestrzenią, w której różne światy mogą wybrzmiewać jednocześnie.

Podczas 61 Biennale zaprezentowano wielu wspaniałych artystów. Nie sposób wymienić ich wszystkich. Chciałabym pochylić się nad czterema postaciami zachęcając do własnego eksplorowania tematu.

Seyni Awa Camara – jedna z najważniejszych postaci współczesnej sztuki afrykańskiej. Artystka, która zmarła w 2026 roku, tworzyła rzeźby z niewypalanej gliny, czerpiąc z lokalnych mitologii, duchowości i doświadczeń kobiecego życia. Jej monumentalne figury – często wielogłowe, mocno osadzone na ziemi, o surowej i niemal rytualnej obecności – przywołują motywy macierzyństwa, magii oraz duchów lasu, które, jak sama mówiła, towarzyszyły jej codziennej praktyce twórczej.

Francuska socjolożka Michèle Odeyé-Finzi przywoływała historię z dzieciństwa artystki: kiedy Camara miała 12 lat, wraz z braćmi zaginęła w lesie na cztery miesiące. Po powrocie każde z nich przyniosło identyczną rzeźbę. Rodzeństwo utrzymywało, że podczas pobytu w lesie Bóg nauczył ich tworzenia figur i posągów.

Camara nauczyła się tradycyjnej ceramiki od swojej matki, jednak z czasem przekształciła tę praktykę w osobny, rozpoznawalny język rzeźbiarski. W jej pracach jest jednocześnie coś głęboko znajomego i całkowicie nieziemskiego – jak spotkanie z niemym duchem kogoś, kogo kiedyś dobrze znaliśmy, ale którego nie potrafimy już jednoznacznie przywołać z pamięci.

Biografia artystki splata się z tematami obecnymi w jej twórczości. Była jedną z kilku żon Samby Diallo. Choć inne żony miały dzieci, Camara sama nie mogła ich mieć. Motywy płodności, narodzin i wielokrotności ciał powracające w jej rzeźbach można dziś odczytywać także jako osobistą mitologię straty, transformacji i duchowej ciągłości.

Camara in 2008, fot. Sergio Pasini

Fot. Maurice Aeschimann, Untitled, 2006, terracotta.

Kennedy Yanko – tworzy rzeźby balansujące między malarstwem, instalacją i materialnym eksperymentem. W centrum jej praktyki znajduje się relacja między ciężarem metalu a płynnością farby – między tym, co przemysłowe, a tym, co organiczne i zmysłowe.

Monumentalna realizacja The Bond Between Matter and Heaven (2025) powstała z przekształconego kontenera transportowego, który artystka zgniotła do niemal abstrakcyjnej, anamorfotycznej formy. Gest przemocy wobec industrialnego obiektu staje się tu jednocześnie aktem transformacji – próbą wydobycia z materii nowego rodzaju cielesności i ekspresji.

Yanko pracuje głównie ze znalezionym metalem oraz charakterystycznymi „skórami farby” (paint skins), które tworzy samodzielnie w swoim brooklyńskim studiu. Wylewa grubą warstwę farby na płaską powierzchnię, a kiedy materiał częściowo wyschnie, odrywa go i modeluje niczym tkaninę lub skórę. Powstałe struktury łączy następnie z metalowymi elementami, budując rzeźby przypominające jednocześnie ciała, pejzaże i szczątki futurystycznych organizmów.

Artystka podkreśla, że bardziej niż finalną formą interesuje ją sam proces twórczy. Dopiero kiedy „zdjęła farbę z płótna”, odkryła – jak mówi – jej pełny potencjał. Proces cięcia, wyginania i formowania materiału ma dla Yanko niemal medytacyjny charakter i wiąże się z ideą fizycznej obecności oraz sensualnego kontaktu z materią.

The bond between matter and heaven (2025), fot.: Agata Mocarska

The shelter of knowledge (2025), fot.: Agata Mocarska

Laurie Anderson – w instalacji Notebook (2026) tworzy poetycką, ale zarazem polityczną refleksję nad utratą kraju, cenzurą i kryzysem tożsamości. Praca opiera się na szkicach kredą oraz fragmentach osobistych notatników artystki. Na ścianach pojawiają się pytania dotyczące współczesnych napięć społecznych i geopolitycznych: „What do you do when you lose your country? Where do you go?” czy „Who owns the Moon?”. Anderson dotyka w ten sposób kwestii własności ziemi, granic i prawa do przynależności – tematów szczególnie aktualnych w kontekście na przykład Palestyny, czy Grenlandii.

Pierwsze z tych pytań przywołuje skojarzenie z książką Hannah Arendt Korzenie totalitaryzmu. Arendt pisała o masowych migracjach ludności i przesunięciach granic po I i II wojnie światowej, które podważyły stabilność państwa narodowego i ujawniły kruchość praw człowieka. Dziś, w obliczu kolejnych konfliktów i kryzysów migracyjnych, z uwagą i czujnością obserwujemy wzrost tendencji totalitarnych iw kontekście zagrożeń, które za sobą niosą.

Fot. Agata Mocarska

Fot. Agata Mocarska

Jestem pewna, że każdy z Was przeżyje własną przygodę na Biennale.

Polecam pawilony:

  • Dowcipny Pawilon Wielkiego Księstwa Luksemburg – “The Shit”
  • Mozaiki bliskie naszemu PRLowskiemu sercu w Pawilonie Niemiec  – “The Ruin”
  • Kwestię dzieci w Pawilonie Japonii – „Grass Babies, Moon Babies”
  • Efektowny Pawilon Austrii – “Seaworld Venice”

Pawilon Japonii, zdjęcie: Agata Mocarska

Pawilon Niemiec, zdjęcie: Agata Mocarska

Pawilon Wielkiego Księstwa Luksemburg, zdjęcie: Maksym Matuszewski

Agata Mocarska

Jestem artystką; na co dzień tworzę instalacje w przestrzeni publicznej, gdzie sztuka spotyka się bezpośrednio z codziennością i przypadkowym widzem. 
@agatamocarska

Polecamy

Aloise Corbaz

Biografia Aloïse Corbaz wydaje się niemal gotowym scenariuszem filmowym – i rzeczywiście, po czasie stała się ona inspiracją dla filmu Aloise. Nie jest to jednak klasyczna opowieść biograficzna. To raczej historia stopniowego oddalania się od rzeczywistości i zanurzania w świecie wyobraźni, który z czasem staje się jedyną możliwą formą istnienia.
Antek Markiewicz

Blask i determinacja: Rozmowa z Małgorzatą Potocką na deskach Teatru Sabat

To spotkanie z artystką, która jako prekursorka nowoczesnej rewii w Polsce, uczyniła ze sceny swoje jedyne i ostateczne terytorium istnienia. Jej droga, rozpoczęta już w czwartym roku życia, nie była dziełem przypadku, lecz efektem żelaznej woli dziecka, które wymusiło na rodzicach zgodę na naukę tańca.

Share This