Rhizome

19 cze, 2026Marta Ba

format – 64 x 48 cm

Żeby móc pójść dalej, potrzeba oparcia, takiego dosłownego, spoczęcia na czyjejś myśli jak na miękkiej poduszce, miękkiego lądowania przy kłączu. Żeby stworzyć wspólne dzieło niedokończone, jedno życie nie wystarczy, a do pojęć takich jak kłącze czy nomadologia trzeba się przedostać jak do domu nie otwieranego latami.

Gdybym wiedziała wtedy kim jest Gilles Deleuze, z pewnością chodziłabym na wszystkie jego wykłady. Wiem, że od kiedy wiem, że myślę, myśli podróżują we mnie jak kłącze – podziemne splątanie, wielokierunkowy rozrost, bez centralnego trzonu.
U Deleuze’a pojęcie kłącza (rhizome) służy jako metafora niehierarchicznej, wieloliniowej struktury myślenia i rzeczywistości – w przeciwieństwie do myśli w typie modelu drzewa, które ma charakter scentralizowany i zhierarchizowany, obrazując osiadły sposób myślenia. Inne kluczowe pojęcia tego filozofa to nomadologia i deterytorializacja, czyli proces wyzwalania się z utrwalonych struktur, sztywnych reguł, ograniczających schematów. Myśl nomadyczna przeciwstawia się myśli dogmatycznej.

Gilles Deleuze był intelektualnym „nomadą”, który w żadnym „osiadłym” systemie idei nie znajdował dla siebie miejsca, który samo osadzanie się gdziekolwiek podważał z założenia. W miejsce jakiejkolwiek określonej ontologii i metodologii proponował „nomadologię” — myślenie wędrujące po bycie krętymi, splątanymi i nieprzetartymi ścieżkami. (Małgorzata Kowalska Przegląd Filozoficzny, Nowa Seria 1996)

Cokolwiek czytam i słucham po latach żeby poznać wszystko co wymyślił, napisał, powiedział, lub co inni piszą o nim, odkrywam, że myśl deleuzjańska jest dokładnie tą, z którą się utożsamiam. Nigdy dotąd czyjeś myślenie o istnieniu nie rezonowało ze mną tak mocno, bo co innego poznawać, a nawet rozumieć, a co innego czuć.

Nomada nie trzyma się jednego miejsca ani jednego punktu widzenia. Jego ruch nie musi oznaczać fizycznej zmiany miejsca, ale może być ruchem wewnętrznym, zmianą sposobu myślenia, wewnętrzną, duchową drogą.

Życie koczownicze to intermezzo, między-byt, a sam nomada to ktoś, kto nie posiada terytorium. Nomadologia myśli nie trzyma się kurczowo i niezmiennie jednej idei, jednej opinii, a myśli w drodze szukają powiązań raczej niż rozwiązań. Myśli w drodze nie docierają do żadnego celu, ani do wniosków ostatecznych.

Deleuze brzydził się tak zwanymi opiniami. Zamiast myślenia o życiu, afirmował wprowadzenie, wpuszczenie życia do myśli. Co to znaczy? To znaczy, że myśl nie powinna zadowalać się utrwalaniem rzeczywistości w definicjach, ani zajmować się poszukiwaniem prawd. Przeciwnie, myśl powinna zanurzyć się w nurcie życia, aby uchwycić jego ruch i siłę. Wprowadzić życie do myśli to odmówić sprowadzania jej do prostego komentarza czy wyjaśnienia. Nie wyjaśnianie świata zakłada uczestnictwo w jego tworzeniu i w jego nieustannym stawaniu się. Deleuze uważał też, że istnieje taki rodzaj stawania się, który dokonuje się w ciszy i pozostaje niemal niedostrzegalny. Sam pragnął właśnie takiego sposobu istnienia: nie bycia niewidzialnym, ale niezauważalnym. Ta idea przenikała też jego twórczość, w której opisywał proces stawania się niezauważalnym, nomadyczny ruch dokonujący się nie tyle w przestrzeni fizycznej, co w wyobraźni. Traktował taką postawę jako szczególnie wartościową we współczesnym świecie, gdzie media nastawione na sensację oraz spragniona wrażeń opinia publiczna szukają „prawdy” o człowieku w powierzchownych zdarzeniach, pomijając to, co naprawdę istotne – głębię i dynamikę myślenia. Mówił o tym w latach osiemdziesiątych!

*****

Dni prowadzące donikąd. Jeszcze nie weszłam do wody a już jestem zadowolona. Bo wyszłam z domu. Bo wieczorne czerwcowe słońce po długim deszczu lubi pojawić się na chwilę a światło, które roztacza przypomina mi zachody słońca w Nangouman. Tylko teraz słońce przedziera się przez konary drzew, kiedy na sawannie cała płaszczyzna w zasięgu wzroku skąpana jest w łunach otwartego nieba. Zawsze tam najbardziej kochałam właśnie to, że przestrzeń jest raczej płaska, choć wcale nie gładka, bo porośnięta drzewami i formacjami roślinnymi różnej wielkości, ale wszystko jest porozrzucane i nic nie rośnie bardzo wysoko, nawet rozproszone pagórki nie zasłaniają a raczej podkreślają, wydobywają dal. W takim krajobrazie najlepiej się odnajduję, mam dostęp do widzenia dalekiego, szerokiego, wielokierunkowego, wtedy czuję jak myśli dostrajają się ze wzrokiem i we mnie robi się więcej przestrzeni, i tym głębszy staje się wgląd.

Góry i lasy zawsze mnie trochę przytłaczają, więc chociaż przynoszą inne cenne doznania, zdecydowanie wolę pejzaż horyzontalny niż wertykalny. Patrzenie przez okna wieżyczki w domu w Nangouman, albo poza wieżą, w jakimś punkcie przestrzeni gdzie wszędzie jest środek bo jeżeli przyjąć, że każdy teren ma jakiś swój kres lub granicę gdzie przechodzi w inny teren, to wiem i przy dobrej widoczności mogę obserwować jak trzy kilometry na zachód stąd sawanna wpada do oceanu. Słyszę swój oddech. W pełnym słońcu powietrze drga, sawanna migocze. Z drugiej strony prowadzi zawsze do jakiejś wioski, której nie widać gołym okiem, można za to dostrzec sunących pasterzy i ich powolne, dostojne krowy. Czasami przechodzą tuż obok. Wszędzie rosną baobaby, rozsiane w dużych odstępach, imponujące o każdej porze roku – o potężnych pniach i gałęziach przypominających system korzeniowy, wyglądają jakby rosły do góry nogami.
Czuję się dobrze kiedy jestem zdeterytorializowana. Na sawannie to dzieje się na dwóch poziomach – pierwszy jest oczywisty – jestem na nie swojej ziemi, w innym kraju, w rzeczywistości, którą dopiero odkrywam, gdzie praktycznie nie ma odniesień do tego co znam. Tymczasem odczuwam niewytłumaczalną więź z tym miejscem, jakby jakaś część mnie pochodziła również stąd. Jakbym była częścią mitu. I to jest ten drugi poziom, w którym zbliżam się do siebie w nowym kontekście, jakby ten krajobraz dotąd nieznany pozwolił mi zobaczyć kim zawsze byłam, ale o tym nie wiedziałam. Zobaczyć inną perspektywę, pozyskać nowe spojrzenie – to wielki skarb, który można przenieść do rzeczywistości, do sposobu komunikacji, do tego jak i dlaczego bronimy naszych przekonań, na ile jesteśmy uważni w tych wszystkich momentach gdy myśli układają się w słowa.

Wiele razy, kiedy znajduję się w martwym punkcie, kiedy czuję napięcie i nie potrafię przekroczyć jakiegoś progu w myśleniu, w emocjach, w trakcie podejmowania decyzji – obraz sawanny wraca z całą swoją intensywnością. Myślenie wydobywa się z obszarów dalekich, w procesie nieustannego patrzenia, jest to swoisty spacer myśli po nieskończonej przestrzeni możliwości.

*****

Jeden z uczniów Deleuze’a wspomina wyjątkowy charakter jego wykładów, przede wszystkim to, że myślał mówiąc, dlatego jego język jest tak plastyczny, dlatego wszystko co mówi brzmi tak autentycznie i wiarygodnie. Był myślicielem uczciwym, pytającym, podważającym, nie narzucającym. Był w tym artystą.
Napisał wiele tekstów o sztuce. Wielokrotnie zresztą powtarzał, że filozofia sytuuje się bardzo blisko sztuki, że jest zajęciem równie kreatywnym, ponieważ polega na tworzeniu nowych konceptów. Jakie szczęście, że Youtube udostępnia sporo wykładów z całkiem niezłą jakością dźwięku. Samego profesora dawni studenci wspominają jako człowieka o niezwykłej skromności, cichego i dostojnego, o tym szczególnym sposobie BYCIA – gdziekolwiek się pojawiał, naznaczał otoczenie swoją obecnością, emanował charyzmą i intensywnością.

Dziś przemierzając uczelnię we wszystkich kierunkach mogę sobie wyobrazić jaka była wtedy atmosfera. A może trochę z niej pamiętam, może zostawiła we mnie ślad aura panująca w tych przestrzeniach, a może kiedyś minęłam Deleuze’a na korytarzu…

Lubię sobie wyobrażać jakiej muzyki słuchał, czy często odwiedzał galerie i muzea, czy lubił przechodzić przez

Pont des Arts, czy zapisywał sny, czy lubił burzę…

Marta Bâ

Po maturze w Liceum Francuskim studiowałam na wydziale sztuk wizualnych (Arts Plastiques) na Uniwersytecie Paris 8 (1992-1997). Wkrótce po uzyskaniu dyplomu otrzymałam stypendium UNESCO/Aschberg Programme for Artists and Cultural Professionals na półroczną rezydencję w Senegalu, w Centrum Spotkań Twórczych Sobo-Badè. Spędziłam w Senegalu 10 lat.

Brałam udział w licznych warsztatach teatru tańca w Senegalu, później w miasteczku Joal prowadziłam warsztaty multidyscyplinarne dla młodzieży z rodzin katolickich i muzułmańskich. W wyniku tej pracy powstała inscenizacja „Le réveil des anges”, zaprezentowana w lokalnym Centrum Kultury. W 2009 roku, wspólnie z tancerzami z Senegalu i Kongo stworzyliśmy performance na prograniczu teatru i tańca na podstawie książki „Siddartha” H.Hessego. Premiera odbyła się w Centre Culturel Blaise Senghor.

Pracuję w Warszawie jako lektorka francuskiego, między innymi w stowarzyszeniu filmowców ZAPA, także tłumaczę, ostatnio głównie poezję. W latach 2010-2014 współpracowałam z reżyserką Mają Kleczewską przy trzech spektaklach w Opolu, Warszawie i Poznaniu („Zmierzch bogów” – współpraca dramaturgiczna, „Oresteja”, „Slow Man” – asystentura).

Jestem autorką dwóch utworów literackich:
– powieść autobiograficzna „O pamiętaniu” opublikowana przez wydawnictwo „Novae Res”(2014)
– „Arystokraci” – reportaż o bezdomności zrealizowany w Warszawie, Paryżu i Dakarze, przy wsparciu stypendium FPT Zaiks (2021).

Inne moje zainteresowania to filozofia i etnopsychologia. Na co dzień praktykuję taniec 5Rytmów i freediving.

Aktualności

Marta Bâ

Po maturze w Liceum Francuskim studiowałam na wydziale sztuk wizualnych (Arts Plastiques) na Uniwersytecie Paris 8 (1992-1997). Wkrótce po uzyskaniu dyplomu otrzymałam stypendium UNESCO/Aschberg Programme for Artists and Cultural Professionals na półroczną rezydencję w Senegalu, w Centrum Spotkań Twórczych Sobo-Badè. Spędziłam w Senegalu 10 lat.

Brałam udział w licznych warsztatach teatru tańca, prowadziłam także warsztaty multidyscyplinarne dla młodzieży z rodzin katolickich i muzułmańskich. W wyniku tej pracy powstała inscenizacja „Le réveil des anges”, zaprezentowana w Centrum Kultury w Joal-Fadiouth. W 2009 roku, wspólnie z tancerzami z Senegalu i Kongo zrealizowaliśmy performance na prograniczu teatru i tańca na podstawie książki „Siddartha” H.Hessego. Premiera odbyła się w Centre Culturel Blaise Senghor w Dakarze.

Obecnie pracuję w Warszawie jako lektorka francuskiego, między innymi w stowarzyszeniu filmowców ZAPA, także tłumaczę, ostatnio głównie poezję. W latach 2010-2014 współpracowałam z reżyserką Mają Kleczewską przy trzech spektaklach w Opolu, Warszawie i Poznaniu („Zmierzch bogów” – współpraca dramaturgiczna, „Oresteja”, „Slow Man” – asystentura).

Jestem autorką dwóch utworów literackich:
– powieść autobiograficzna „O pamiętaniu” opublikowana przez wydawnictwo „Novae Res”(2014)
– „Arystokraci” – reportaż o bezdomności zrealizowany w Warszawie, Paryżu i Dakarze, przy wsparciu stypendium FPT Zaiks (2021).

Inne moje zainteresowania to filozofia i etnopsychologia. Na co dzień praktykuję taniec 5Rytmów i freediving.

Polecamy

61. Biennale Sztuki w Wenecji 2026

Biennale Sztuki w Wenecji to prawdziwa uczta dla osób uwielbiających sztukę. 61 Biennale rozpoczęło się w atmosferze napięcia i gwałtownych zwrotów akcji. Jeszcze przed otwarciem wydarzenia zmarła główna kuratorka Koyo Kouoh, co naznaczyło tegoroczną edycję szczególnym ciężarem, a polityczny wymiar wydarzenia od początku okazał się równie istotny jak program artystyczny.

Agata Mocarska

Aloise Corbaz

Biografia Aloïse Corbaz wydaje się niemal gotowym scenariuszem filmowym – i rzeczywiście, po czasie stała się ona inspiracją dla filmu Aloise. Nie jest to jednak klasyczna opowieść biograficzna. To raczej historia stopniowego oddalania się od rzeczywistości i zanurzania w świecie wyobraźni, który z czasem staje się jedyną możliwą formą istnienia.
Antek Markiewicz

Share This